sobota, 13 września 2014

PIERRE RENE Skin Balance Cover - podkład kryjący wodoodporny - odcienie 20 'champagne', 21 'porcelain', 23 'nude' (recenzja, swatche)


Wiem, że recenzja jednego z tych odcieni pojawiła się już na blogu TU, ale firma Pierre Rene przesłała mi właśnie trzy różne odcienie podkładu Skin Balance Cover, w związku z czym postanowiłam zrobić aktualizację po niecałym roku ciągłego używania. Wiem, że ten fluid ma bardzo dużo swych zwolenników i chyba prawie każdy go zna, ale być może ktoś wpadanie na moją recenzję i odkryje, że to podkład właśnie jest dla niego. Zatem bez zbędnych słów przejdźmy do recenzji.


  • Firma: Pierre Rene;
  • Produkt: Skin Balance Cover Fluid Foundation - Podkład kryjący, wodoodporny, hipoalergiczny;
  • Nr: 20, 21, 23 (o jakich mowa w tej recenzji);
  • Kolory: Ogólnie podkład ten jest dostępny w sześciu różnych kolorach, od najjaśniejszego do najciemniejszego. Posiadaczki cery delikatnie żółtawej powinny być zadowolone (tak samo jak ja, ponieważ nie daje ciepłego odcienia). Kolory jakie ja miałam okazję wypróbować, to akurat 'Champagne', 'Porcelain', 'Nude'. Mój pierwszy zakup padł na kolor 20 'Champagne', który okazał się strzałem w dziesiątkę i był ze mną nierozłączny przez cały okres zimy, wczesnej wiosny. Co do pozostałych pór roku, to nadal mi towarzyszy, ale łączę go albo z nieco ciemniejszymi lżejszymi podkładami (np Pierre Rene Advanced Lift 05 - gdy mam mniej niedoskonałości i nie potrzebuję aż tak mocnego krycia), albo z odcieniem 21 'Porcelain', 23 'Nude'. Bywało też tak latem, że używałam tylko koloru 21. Pisząc, to chcę Wam przekazać, że jeśli macie jaśniejszą cerę, to odcień 20 powinien być dla Was, a nie zaszkodzi jakbyście miały również nr 21, dzięki czemu łatwiej będzie Wam dopasować do siebie idealny kolor podkładu. Polecam takie 'MIXY'.
  • Dostępne inne odcienie: 20 Champagne, 21 Porcelain, 22 Light Beige, 23 Nude, 24 Beige, 25 Bronze;
  • Pojemność: 30 ml; 
  • Przydatność do użytku po otwarciu: 12M;
  • Od producenta: Wodoodporny podkład kryjący.Maskuje wszelkie niedoskonałości cery. Perfekcyjnie dopasowuje się do struktury skóry przywracając jej blask i elastyczność. Unikalna formuła kosmetyku dobrze się wchłania i utrzymuje do 12H. Po aplikacji skóra staje się promienna i wygląda na młodszą. Luksusowa formuła zawiera kompleks napinający skórę, ekstrakty roślinne i witaminę E;
  • Opakowanie: Produkt ten jak i większość podkładów Pierre Rene znajduje się w szklanej przezroczystej butelce z plastikową czarną pompką i przezroczystym wieczkiem. Na opakowaniu znajduje się czarna etykieta wraz z nazwą podkładu. Produkt nowy charakteryzuje niezerwaną naklejką łącząca opakowanie z wieczkiem. Lubię bardzo tego typu opakowania podkładów, bo zapewnia to higieniczne aplikowanie kosmetyku.
  • Konsystencja: Należy do podkładów gęściejszych, ale kremowych, co przekłada się na mocniejsze krycie;
  • Aplikacja: Chciałabym i właśnie to robię, czyli poruszam kwestie aplikacji, gdyż spotkałam się z opinią osób posiadających ten podkład, że źle się go aplikuje i pozostawia czasami smugi. Otóż ja nie odczułam czegoś takiego chyba nigdy w jego przypadku, a to dlatego, ze mam swój wyrobiony sposób aplikacji poprzez 'nie całkowite rozsmarowywanie, a stemplowanie'. Może to zabrzmieć dziwnie, ale tak mniej więcej to robię. Polecam Wam tak samo jak przy rozcieraniu cieni wyrobić sobie taką aplikację podkładu, jeśli wykonujemy ją pędzlem typu 'Flat Top' (np Hakuro H50S pisałam o nim już na blogu). Cała sprawa sprowadza się do tego, ze podkład ten wygląda ładnie, gdy zaczniemy od nakładania małych ilości, gdyż większość osób myśląc, że ma dużo niedoskonałości, to musi dużo nałożyć podkładu. Otóż nie, bo podkład jest od wyrównania kolorytu cery, i zakrycia drobnych niedoskonałości, a większe niespodzianki powinien zakryć korektor (bo to jest jego działka). Mimo to podkład ten nawet w tych małych ilościach w moim przypadku pokrywa 75% nieprzyjacieli i 90% zaczerwienień na policzkach, co daje mu bardzo fajny wynik, gdyż nie znalazłam nigdzie tak dobrze kryjącego podkładu (dla przypomnienia mam cerę tłustą, mieszaną, z zaczerwieniami i z trudniejszym trądzikiem - gdybym się tak nie wstydziła mojej cery, to oczywiście bym pokazała efekty przed i po, ale wolę oszczędzić Wam tego widoku)
  • Efekt: Skóra po rozprowadzeniu tego podkładu ma wykończenie u mnie matowe (a jest to rzadkością, gdyż jestem posiadaczką cery tłustej), a po jakiś 7-8 godzinach delikatnie na nosku i policzkach pojawia się minimalistyczne świecenie; Ogólnie rzec mówiąc produkt w tej kategorii oceniłabym 9,5/10, bo żaden inny matujący podkład nie spisywał się u mnie tak dobrze pod tym względem; Myślę, że osobom z cerą suchą mógłby podkreślać skórki. Polecałabym raczej dziewczynom z cerą tłustą, mieszaną, normalną;
  • Krycie: Bardzo dobre 9,5/10, pisałam już o tym w pktcie 'aplikacja';
  • Trwałość: Jak dla mnie przynajmniej 7-8 godzin bez poprawek. Efekt matu utrzymuje się dość długo. Na mojej tłustej skórze, to coś świetnego. Polecam osobom z taką cerą jak ja;
  • Podsumowując: Moje stałe czytelniczki już widziały niejednokrotnie, że bardzo często używam podkładu szczególnie w odcieniu 'Champagne'. Jest to mój ulubieniec podkładowy. Wiem, że jak wychodzę na jakieś imprezy okolicznościowe, to mogę na niego liczyć. Zaś gdy chcę by był kryjący, a nieco lżejszy, to po prostu wykonuję mixy tego podkładu z innym. Nie wyobrażam sobie przenigdy, by mógł ten podkład zniknąć kiedykolwiek z mojej kosmetyczki;
  • Dostępność: W szafach Pierre Rene, w drogeriach w których są sprzedawane kosmetyki tej firmy, ale to możecie sprawdzić TU lub kupić bezpośrednio ze sklepu internetowego na www.pierrerene.pl;

Mam nadzieję, że oto tą szczegółową recenzję odpowiedziałam Wam na wszystkiego dręczące Was pytania odnośnie tego podkładu. Jednak jeśli o czymś zapomniałam, a macie jeszcze jakieś pytania to śmiało pozostawicie je w komentarzach.
Dla mnie jest on moim nr jeden wśród podkładów i nieważne kto by coś o nim pisał, mówił nie poprzestanę na jego używaniu.

Natalia L.

P.S. Jak już wspominałam recenzja samego odcienia 'Champagne' już się pojawił na blogu bardzo dawno temu i zachęcam Was do jej odwiedzenia TUTAJ, ponieważ tam są lepsze swatche na jaśniejszej skórze bez lamp.

Dodatek: Używanie tych podkładów z Fixer Makeup od Pierre Rene powoduje makijaż idealny przez cały dzień, a dotykając twarzy nie musimy się martić o to czy coś się zetrze,

26 komentarzy:

  1. Muszę spróbować koniecznie. Ja też mam tłustą cerę i ciężko mi jest uzyskać efekt matowości. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 20 niestety stacjonarnie nie widziałam i to mnie wkurza ;/ nie zawsze mamy ochotę płacić za wysyłkę i Pierre Rene mogłoby sie w końcu ogarnąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja 20 kupowałam u siebie w osiedlowej drogerii i większych. Ja nie mam właśnie problemu z dostępem do ich kupna :-D

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo lubię ten podkład i chętnie go używam, od dawna jest ze mną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm.. zaciekawił mnie ten podkład :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Musze wreszcie zobaczyć tester tego najjaśniejszego odcienia w Naturze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te podkłady są świetne, wypróbowałam jeden i jak na razie spisuje się doskonale :)

    http://luxwell.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nakładałam ten podkład wszelkimi możliwymi sposobami i efekt był beznadziejny. Ten podkład w ogóle nie zastygał, jakby przemieszczał się po mojej twarzy. Lekko dotknęłam palcem twarzy i już się przemieszczał, potrzebna była poprawka. Po kilku godzinach robił mi też ciasto na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kończę już trzecie opakowanie i efekt na twarzy nie jest sztuczny i mam już przez to ogromną wprawę w jego aplikacji. Może trafił Ci się jakiś dziwny egzemplarz :-D

      Usuń
  9. Kusi kusi ale zanim zdążyłam go kupić już wpadł mi w oko ten liftingujacy i chyba po niego sięgnę najpierw :D

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie niestety bez szału. Szybko się ścierał ( nie mam cery tłustej - wręcz normalną w kierunku suchej)...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nude, byłby chyba dla mnie idealny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi dość ciemny. No ale jak już wolisz :-D

      Usuń
  12. uwielbiam ten podkład
    ostatnio mam ochotę na inny z tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też o nim pisałam w "blade miesiące" mieszałam 21 i 20.

    OdpowiedzUsuń
  14. muszę go kupić, bardzo mnie kusi a że mój obecny się kończy to na 100% się w niego zapatrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. muszę sobie sprawić w końcu nr 20,bo wydaje mi się najodpowiedniejszy do mojej skóry

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja pokochałam te podkłady i faktycznie z fixerem jest to ideał :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam najjaśniejszy ale teraz jest za jasny i czeka na zimę, ogólnie jestem zadowolona, ale trzeba nauczyć się go aplikować bo potrafi smużyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. faktycznie ten 20 jest bardzo jasny, dla nie chyba dobry byłby nr 21 :) może kiedyś się skuszę, skoro polecasz :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam jakiś czas temu ten w kolorze Champagne i kolorystycznie mi pasował ale własnie u mnie jakoś zastygał i nieestetycznie wszystko wyglądało, wchodził we wszystkie załamania na mojej twarzy ehhh. Może jeszcze kiedyś się na niego skuszę i dam mu druga szansę...kto wie :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Używam i bardzo go sobie chwalę. Też o nim pisałam i naprawdę mało podkładów - nawet tych wysokopółkowych mu dorównuje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Od Lutego tego roku ten podkład jest moim ulubieńcem :) używam go non stop :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czy odcień 23 jest ciemniejszy czy po prostu bardziej żółty w porównaniu do 21? Używam 21, jestem zadowolona, jednak to jeszcze nie jest TEN kolor (mam właśnie żółtawy odcień cery).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ciemniejszy prawie o 2 tony i nieco żółciejszy. U mnie się sprawdza dobrze, gdy jestem opalona :)

      Usuń

KOMENTARZE POJAWIĄ SIĘ PO ZATWIERDZENIU PRZEZ MODERATORA
* Komentarze z linkami do swoich blogów/stron nie będą publikowane *

Dziękuję, że tu zajrzałaś :D
Natalia